Nie zabrakło wielkich emocji, zaciętych końcówek, niespodziewanych rozstrzygnięć i zespołowej koszykówki na wysokim poziomie. Równolegle rozegrano cztery spotkania II Dywizji, w których również działo się sporo. Jedni potwierdzili swoją przewagę, inni musieli walczyć o zwycięstwo
do ostatnich minut, a kolejne drużyny zbierały cenne doświadczenie.
Sobotnie zmagania w II Dywizji rozpoczęły się od występu słupskich Panter, które do rywalizacji przystąpiły w zaledwie pięcioosobowym składzie. Brak zmienników oznaczał konieczność rozsądnego gospodarowania siłami, ale nie przeszkodził zespołowi w odniesieniu dwóch zwycięstw. Pierwszym przeciwnikiem Panter były Atomówki, które postawiły trudniejsze warunki, niż mogłoby się wydawać. Słupszczanie musieli się napracować, aby przejąć kontrolę nad spotkaniem i ostatecznie zwyciężyli 89:66. Atomówki nie zamierzały jednak oddawać meczu bez walki, dlatego Pantery musiały wykazać się zarówno cierpliwością, jak i konsekwencją w realizacji założeń. W drugim spotkaniu słupski zespół zmierzył się z debiutującym
w rozgrywkach Kosz-All-In. Tym razem niespodzianki nie było. Doświadczenie, ogranie i większa swoboda w podejmowaniu boiskowych decyzji zdecydowanie przemawiały na korzyść Panter. Kosz-All-In, mimo ambitnej postawy i chęci podejmowania walki, musiał uznać wyższość bardziej doświadczonych rywali. Spotkanie zakończyło się zdecydowanym zwycięstwem Panter 101:31. Dla debiutantów była to kolejna trudna lekcja, ale właśnie takie mecze pozwalają poznawać tempo rozgrywek i wskazują obszary wymagające poprawy. Pantery natomiast zaliczyły bardzo udany weekend, pokazując, że nawet w okrojonym składzie potrafią narzucić rywalom własne warunki. Znacznie bardziej wyrównany przebieg miało spotkanie Fasolek z Grubik Team. Tutaj o końcowym wyniku decydowały detale, a szala zwycięstwa przechylała się w stronę zespołu, który potrafił lepiej wykorzystać swoje okazje. Ostatecznie to Fasolki rozstrzygnęły mecz na swoją korzyść, wygrywając 58:53. Był to pojedynek, w którym nie było miejsca na chwilę dekoncentracji. Każda zbiórka, przechwyt czy dobrze wyprowadzony szybki atak mogły mieć ogromne znaczenie. Właśnie te drobne elementy, często niewidoczne w samym wyniku, zadecydowały o końcowym sukcesie Fasolek. Grubik Team długo pozostawał w grze, ale w decydujących momentach to rywale zachowali więcej zimnej krwi. Dużych emocji dostarczyło również starcie GMVT Team z BeKaPaKa Bobolice. Spotkanie trzymało w napięciu praktycznie do ostatniego gwizdka, a obie drużyny miały swoje argumenty, by przechylić szalę zwycięstwa na własną stronę. W ekipie GMVT Team bardzo dużo na swoje barki wziął Wojciech Złoty, który dwoił się i troił, próbując poderwać kolegów do walki. Jego indywidualne zaangażowanie nie wystarczyło jednak do pokonania dobrze współpracującego zespołu z Bobolic. BeKaPaKa pokazała, że w koszykówce liczy się nie tylko indywidualna skuteczność, ale przede wszystkim współpraca, wzajemne wsparcie i odpowiedzialność za wynik. Dzięki większej zespołowości goście utrzymali niewielką przewagę i dowieźli zwycięstwo do końca, wygrywając 64:56. To kolejny dowód na to, że wyrównany mecz można rozstrzygnąć dzięki konsekwentnej grze całej drużyny, nawet wtedy, gdy po drugiej stronie parkietu znajduje się zawodnik potrafiący samodzielnie odmienić losy spotkania.
Tabela
Dywizja II — 2026/2027
Aktualna tabela
| # | Drużyna | M | W | P | + | - | +/- | PKT | Forma | Seria |
|---|---|---|---|---|---|---|---|---|---|---|
| 1 | 3 | 2 | 1 | 236 | 161 | +75 | 5 | LWW | W2 | |
| 2 | 2 | 2 | 0 | 194 | 68 | +126 | 4 | WW | W2 | |
| 3 | 2 | 2 | 0 | 142 | 74 | +68 | 4 | WW | W2 | |
| 4 | 2 | 2 | 0 | 151 | 119 | +32 | 4 | WW | W2 | |
| 5 | 2 | 1 | 1 | 136 | 154 | -18 | 3 | WL | L1 | |
| 6 | 2 | 1 | 1 | 123 | 123 | 0 | 3 | LW | W1 | |
| 7 | 2 | 1 | 1 | 130 | 118 | +12 | 3 | WL | L1 | |
| 8 | 3 | 0 | 3 | 73 | 317 | -244 | 3 | LLL | L3 | |
| 9 | 2 | 0 | 2 | 109 | 134 | -25 | 2 | LL | L2 | |
| 10 | 2 | 0 | 2 | 98 | 124 | -26 | 2 | LL | L2 |
Pierwsza runda Pucharu Ligi im. Michała „Chasia” Zańczuka rozpoczęła się od małego trzęsienia ziemi. Spotkanie Politechniki Koszalińskiej z rywalem dostarczyło kibicom wszystkiego, czego można oczekiwać od pucharowej koszykówki: walki o każdą piłkę, częstych zmian prowadzenia i dramatycznej końcówki. Aż piętnaście razy wynik przechodził z rąk do rąk, co najlepiej pokazuje, jak wyrównany był to pojedynek. Ostateczne rozstrzygnięcie zapadło w ostatniej akcji meczu. Jędrzej Gwóźdź został sfaulowany i stanął na linii rzutów wolnych w momencie, w którym nie było już miejsca na pomyłkę. Zachował zimną krew, trafił oba rzuty i zapewnił studentom zwycięstwo 63:62. Takie zakończenia przypominają, dlaczego rozgrywki pucharowe mają swój wyjątkowy charakter. Przez całe spotkanie można budować przewagę, odrabiać straty i walczyć o każdy centymetr parkietu, ale o wszystkim może zdecydować jedna akcja. Politechnika Koszalińska wykorzystała swoją szansę i zameldowała się w kolejnej fazie rozgrywek. W kolejnym spotkaniu Kontrabanda zmierzyła się z 100SIO.pl. Przez większą część meczu to Kontrabanda prezentowała się pewniej, skutecznie wykorzystując swoje atuty i stopniowo budując przewagę. W końcówce 100SIO.pl spróbował jeszcze poderwać się do walki i odrobić część strat, ale było już za późno, aby odwrócić losy spotkania. Kontrabanda zwyciężyła 68:59, a do wygranej poprowadził ją duet Maciej Gaziński – Daniel Matysiak. Ich postawa miała istotne znaczenie dla ofensywnej gry zespołu i pozwoliła utrzymać kontrolę nad wynikiem w kluczowych momentach. 100SIO.pl zasługuje jednak na uznanie za próbę powrotu do meczu. Zespół nie zrezygnował z walki, a końcowy fragment spotkania pokazał, że nawet przy niekorzystnym wyniku potrafi jeszcze znaleźć energię, by postawić przeciwnikowi trudne warunki. Jednym z pozytywnych akcentów pucharowej kolejki było pierwsze zwycięstwo Magiji Smaku, która stanęła naprzeciwko Skakun Suseusquad Kołobrzeg. Obie drużyny przystąpiły do spotkania w okrojonych składach, co mogło mieć wpływ na przebieg rywalizacji i dyspozycję zawodników w końcowych minutach. Przez pierwsze trzy kwarty oglądaliśmy stosunkowo wyrównany pojedynek. Magija Smaku stopniowo jednak odnajdywała właściwy rytm, a przede wszystkim zaczęła lepiej wykorzystywać możliwości całego zespołu. Zawodnicy prowadzeni przez Tomka Jabłońskiego częściej dzielili się piłką, szukali lepiej ustawionych partnerów i rezygnowali z niepotrzebnego forsowania indywidualnych rozwiązań. To właśnie zespołowa gra okazała się kluczem do sukcesu. W czwartej kwarcie Magija Smaku przejęła pełną kontrolę nad wydarzeniami na parkiecie. Skuteczność ofensywna, lepsza organizacja gry i zaangażowanie kilku zawodników przyniosły efekt w postaci zdecydowanej przewagi. Aż pięciu graczy Magiji Smaku zakończyło spotkanie z dwucyfrową zdobyczą punktową, co najlepiej pokazuje, jak równomiernie rozkładała się odpowiedzialność za zdobywanie punktów. Ostatecznie Magija Smaku zwyciężyła 84:57, zapisując na swoim koncie pierwszą wygraną. Jeśli zespół utrzyma taką współpracę i konsekwencję, może jeszcze sprawić rywalom sporo problemów. W starciu Pol-Bud Invest z Zespołem Pieśni i Tańca nie doszło do niespodzianki. Pol-Bud Invest, podobnie jak w rozgrywkach ligowych, potwierdził swoją przewagę i od początku postawił na mocną, agresywną obronę. Szczególnie dobrze wyglądała walka o zbiórki, która pozwalała zespołowi szybko przechodzić do ataku i wykorzystywać problemy rywali z powrotem do defensywy. Na tle obu ekip wyróżniał się Andrzej Kowalczuk, który ponownie pokazał wysoką formę i był jednym z najważniejszych punktów swojej drużyny. Co istotne, nie musiał jednak samodzielnie rozstrzygać losów meczu. Mógł liczyć na wsparcie kolegów, a dobra współpraca całego zespołu pozwalała konsekwentnie powiększać przewagę. Po drugiej stronie Paweł Bogdan próbował utrzymywać Zespół Pieśni i Tańca w grze, ale brak odpowiedniego wsparcia ze strony pozostałych zawodników utrudniał skuteczną rywalizację. Przy dobrze zorganizowanej defensywie Pol-Bud Invest każda strata czy nieudana akcja mogła kończyć się szybką odpowiedzią przeciwnika. W efekcie faworyt potwierdził swoją klasę, a rywale musieli uznać wyższość lepiej dysponowanego zespołu. W ciągu ostatnich dwóch tygodni Powiat Białogardzki po raz drugi zmierzył się z Galerią Nieruchomości. Ponowna konfrontacja z mistrzem była dla białogardzian kolejnym trudnym sprawdzianem, tym bardziej że do meczu przystąpili zaledwie w pięcioosobowym składzie. W takim układzie każdy zawodnik musiał brać na siebie dużą odpowiedzialność, a brak możliwości rotacji szybko stawał się coraz większym problemem. Początkowo Powiat Białogardzki potrafił nawiązać walkę i utrzymywać kontakt z rywalem. Zawodnicy nadrabiali ambicją i zaangażowaniem, starając się wykorzystać każdą nadarzającą się okazję. Jednak przeciwko tak wymagającemu przeciwnikowi sama determinacja nie zawsze wystarcza. Gdy Damian Kropisz i spółka zaczęli przyspieszać grę, Galeria Nieruchomości pokazała swoją jakość i przejęła inicjatywę. Rosnące tempo spotkania oraz zmęczenie zawodników Powiatu Białogardzkiego sprawiły, że mistrz coraz częściej znajdował drogę do kosza i wykorzystywał pojawiające się luki w defensywie. Białogardzianie walczyli do końca, ale nie byli w stanie zatrzymać rozpędzonego rywala. Galeria Nieruchomości zwyciężyła 101:81, potwierdzając, że w starciach z czołowymi zespołami liczą się nie tylko umiejętności, lecz także szerokość składu, możliwość rotacji i utrzymanie intensywności przez pełne spotkanie.
Następne pary Pucharu Ligi
POLITECHNIKA KOSZALIŃSKA - MAGiJA SMAKU
GALERIA NIERUCHOMOŚCI - KONTRABANDA
A to jeszcze nie koniec! Przed świętem Wszystkich Świętych czeka nas kolejna ligowa kolejka, dlatego już teraz zapraszamy wszystkich zawodników i kibiców na parkiet. Możemy być pewni, że emocji nie zabraknie, a kolejne spotkania przyniosą nowe historie, niespodzianki i walkę
do ostatniego gwizdka. Do zobaczenia na meczach atom WEBSKA BASKET LIGI już w najbliższą sobotę i niedzielę. Zapraszamy!







